Kafelki czyli jak to z Cermagiem było
Wykończeniówka wykańcza nerwowo a często i finansowo. Tym razem głównie o nerwy mi chodzi.
Wybierając kafelki do małej łazieneczki na parterze zawitaliśmy do Cermagu we Wrocławiu. Tam już od razu spodobały nam się hiszpańskie kafelki Daino Natural. Były też Light ale nam podobały się zdecydowanie Natural pomimo, że różnica między nimi nie jest ogromna. Na fotce poniżej jest ekspozycja z Cermagu z płytkami Natural i Light. Na żywo różnica między nimi jest bardziej widoczna.
Pani w Cermagu powiedziała, że trzeba je sprowadzić z Hiszpanii więc będziemy czekać MAKSYMALNIE 2 TYGODNIE. Zapłaciliśmy zaliczkę. Hehe ładna zaliczka 100% wartości kafelków i czekaliśmy. Oczywiście po 2 tygodniach okazało się, że jeszcze 2 tygodnie (w tym momencie straciliśmy kafelkarza, który poszedł do innej roboty). Po kolejnych 2 tygodniach okazało się, że kafelki nie zmieściły się na transport z WŁOCH!!! (kurde jakich Włoch a nie Hiszpanii?) i trzeba czekać następne 2 tyg. Te Włochy nas „tknęły” więc zaczęliśmy drążyć temat i okazało się, że płytki nie zostały jeszcze wyprodukowane i nie wiadomo kiedy będą!!! Nie będę opisywał co się potem działo bo padało wiele niecenzuralnych słów. Staneło na tym, że albo weźmiemy „Lajty” (bo akurat było w magazynie tyle ile nam potrzeba) albo, i to muszę zacytować bo Pan w Cermagu – zastępca kierowniczki salonu powiedział, że „możemy zrezygnować z zamówienia i wtedy nie powinno być problemów ze zwrotem zaliczki”. „nie powinno być problemów” – no bezczelni dranie.
Wzięliśmy Lighty. Jest to jakiś tam kompromis. Cermag przynajmniej wziął koszty transportu na siebie ale i tak pewnie już nic tam nie kupimy i nie polecimy go nikomu bo w trakcie naszych interwencji okazało się, że takich niezadowolonych klientów jak my jest znacznie więcej.
A tak powstaje nasza łazieneczka:
Tu trzeba było poprawić umiejscowienie gniazdka i wypionować ściany bo niestety tynkarze nie popisali się. Tak nawiasem mówiąc tynkarze to temat na osobny wpis bo wszędzie są niedoróbki, nierówności, brak pionów lub poziomów. Niestety wcześniej nie miałem porządnej długiej łaty tak min 2,5m i sporego kątownika. Bez takich sprzętów słabo się ich sprawdza a wszystko „wychodzi” później.
Poniżej pierwsze kafelki w łazience:
Równocześnie przygotowuję kuchnię bo za pare dni montaż. Sprzęt już kupiony, kafelki położone ale trzeba podwiesić sufit i pomalować.
Komentarze